
Zimą, gdy pogoda nam nie sprzyja, a śnieg zasypuje szosy oraz chodniki, dzielne ekipy drogowe przy pomocy pługów, łopat, piasku i soli torują nam drogę do pracy. Biorąc pod uwagę fakt dużego zasolenia gleb w naszym kraju, zasadne jest jednak pytanie, czy tak powszechne stosowanie soli drogowej nie jest szkodliwe dla środowiska?
Głównym składnikiem soli drogowej, którą wykorzystuje się do posypywania chodników i ulic jest chlorek sodu (NaCl). Mieszanka zawiera również inne domieszki, np. substancje przeciwzbrylające czy drobiny piasku. Po rozrzuceniu soli na drogę śnieg rozmarza, przyjmuje formę paćki, która spływa na pobocza lub jest rozbryzgiwana przez samochody na dalsze odległości.
Zastosowana sól nie ginie jednak wraz z rozpuszczeniem się śniegu. Przedostaje się do gleby, a jej wysokie stężenia są zabójcze dla roślinności. Dzieje się tak, ponieważ zaburzona zostaje równowaga stężeń między rośliną a roztworem glebowym. W prawidłowych warunkach woda przepływa samorzutnie, zgodnie z gradientem stężeń, z gleby do korzenia. Nadmiar soli ten stan zaburza, utrudniając roślinie pobieranie wody lub w skrajnym przypadku - odwracając kierunek jej przepływu, z rośliny do ziemi, zamiast odwrotnie. Wówczas roślina ginie z powodu odwodnienia, pomimo dostatecznej zawartości wody w podłożu.
Dramatyczne skutki nadmiernego zasolenia obserwujemy już wczesną wiosną – trawa jest wypalona, młode pędy żółkną i zasychają, rośliny więdną i w ostateczności całkowicie zamierają. Los ten spotyka wiele drzew rozsadzonych wzdłuż pasa drogowego, nawet tych bardzo starych, którym ani wiatry, ani burze nie były straszne. Co więcej, usunięcie nadmiaru soli z podłoża nie jest łatwym procesem.
fot. foter.com